﻿<title_newspaper=”Chłopska Droga”>
<title_article=”Oskarżam”>
<author_1=””>
<author_2=””>
<language=”pl”>
<style=”press”>
<year="1952">
<month="11">
<date=”1952-11-09”>
<period=”w”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Uciekinier z tejże plantacji, Murzyn Johnson, zeznał, iż bito go po całym ciele pistoletem. Kiedy leżał na ziemi skręcając się z bólu, właściciel plantacji zwołał wszystkich robotników, aby na niego patrzyli. Wskazując na Johnsona Cunningham powiedział: „To samo się stanie z każdym z was, przeklęci Murzyni".
Kiedy Cunningham pobił innego robotnika, nazwiskiem Hale, syn tego robotnika, Elmo, przybiegł ojcu na pomoc. Wtedy właściciel plantacji postrzelił chłopca w nogę. Następnie kazał ojca i syna uwięzić, a potem wysłać do „brygady kajdaniarzy".
Do swych murzyńskich robotników plantator mówił: „Trzymajcie się z daleka od biednych białych, jesteście lepsi od nich". Natomiast do białych mówił: „Trzymajcie się z daleka od tych czarnych. Daję im flaki świńskie, tłukę ich i nie odważą się nawet pisnąć".
We wszystkich dowodach przewija się głód niewolników, nędza, mordowanie, szczucie przez plantatora białych na czarnych, czarnych na białych, wysyłanie do „brygad kajdaniarzy", które rząd amerykański oddał na usługi właściciela plantacji i przemysłowców, katorgi, gdzie gnębi się buntujących się.
A oto przy produkcji terpentyny — obozy przyplantacyjne. W nędznych budach, wydani na żer szczurów, moskitów i chorób, pozbawieni opieki lekarskiej, wegetują czarni, biali, żółci, a wszyscy — to niewolnicy „amerykańskiej demokracji".
Robotnik powoli ślepnie
Zatrudniony w obozie terpentynowym robotnik Warena opowiadał pisarzowi Kennedy o warunkach pracy, które nieuchronnie prowadzą do kalectwa i śmierci. Pisarz Kennedy utrwalił tę rozmowę na płycie gramofonowej:
„Kennedy: — Mówiliście, że według nowej metody wytwarzania terpentyny polewa się kłody drzewne kwasem?
Robotnik: — Tak jest, powoduje to przyśpieszenie procesów... kwas ten zżera nasze ubrania.
Kennedy: — Ubrania są wasze własne.
Robotnik: — Tak jest... kwas wyżera rany. Trzeba mieć stale przy sobie sodę, aby uchronić się przed ciężkimi oparzeniami. Zaszkodziło mi to na oczy. Pytałem się sanitariusza, ile weźmie za zbadanie mi oczu, powiedział, że 3 dolary, ale ja tyle nie mam.
Kennedy: — Bardzo palą was oczy?
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
